• A. Szober

Rozwój w czasach pandemii, czyli subiektywnie o tym, "co u mnie" ;)

11 marca. Odświeżam stronę internetową mojej uczelni, coby sprawdzić, czy nie zarządzono odwołania zajęć w najbliższy weekend. Cisza. Śmieję się pod nosem, że będziemy walczyć do ostatniego żywego studenta ;)

Nie mija dziesięć minut, kiedy otrzymuję pierwszą wiadomość z przedszkola o odwołaniu zajęć. Myślę sobie: "Okej, trochę odpocznę. Będzie więcej czasu na realizację nowych pomysłów". Ale coś mnie rusza - wysyłam zapytania do wszystkich placówek, z którymi współpracuję. Po chwili skrzynka odbiorcza telefonu zapełnia się tym samym komunikatem: "Zawieszamy zajęcia do odwołania". I niby sporo wiem o emocjach, ale uwierzcie, że już dawno nie przeżyłam takiej ich skrajności w tak krótkim czasie... Nie wiem, czy przeważa panika, strach, wizja zamknięcia firmy, czy jeszcze coś innego, ale wiem jedno - absolutnie nikt nie zrobi za mnie teraz niczego, aby jakkolwiek udźwignąć tę sytuację. Muszę dźwigać sama (opłacało się ufać zasadzie: "Najpierw masa, później masa"! ;D).

Dlaczego o tym piszę? Bo to nie pierwszy raz, kiedy coś z zewnątrz zmusza mnie do opuszczenia strefy komfortu. Nie pierwszy raz moje życie zawodowe przewraca się do góry nogami, pokazując mi dobitnie, gdzie mogę sobie schować swoje wielkie, dalekosiężne plany! Pytanie jednak, czy ulegniesz kryzysowi, czy nauczysz się z nim żyć?

Czas nie staje w miejscu, nie poklepuje Cię po ramieniu i nie przymyka oczu, żebyś zdążył wypełzać spod kołdry. I wiecie co? Ogromnie się z tego cieszę! Gdyby było inaczej, "łaskawiej" - nie wprowadziłabym żadnej innowacji w to, co robię. Mogłabym dumać, planować, dojrzewać do decyzji, martwić się, bać, uciekać. Nic z tego nie będzie. Faktury też nie przemówią promiennym: "Pani Aleksandro, poczekamy, aż przestanie Pani trząść portkami!".

Rozmawiam z rodzicami moich podopiecznych. Dostaję sygnały o chęci dalszej współpracy, mimo trudnego czasu. Wywlekam więc z garażu stary, stojący wieszak na ubrania, zawieszam na nim prześcieradło, mocuję telefon gumką recepturką do zepsutego statywu i... studio edukacji online gotowe! ;) Przywożę piłeczki, chusteczki, gry, cuda na kiju, które miesiącami sukcesywnie wywoziłam do sali z radością, że nareszcie mam je gdzie trzymać. Skaczę przed Waszymi pociechami, staram się wykorzystać wszystko, co tylko możliwe, żeby przykuć ich uwagę, wywołać uśmiech, zmotywować do działania. I... to działa. Z Waszym ogromnym, nieocenionym wsparciem - udaje nam się to kolejny miesiąc!!! <3

Wy i Wasze dzieciaki sprawiacie, że mogę pracować, że to wszystko ma sens, że mam dla kogo tworzyć, drukować, laminować, wycinać kolejne gadżety :) Dzięki Wam - przewrotnie rozwijam się i to w tempie, którego nawet bym się nie spodziewała. Dzięki Waszej motywacji i Waszemu wsparciu - szukam coraz to nowszych szkoleń online, zaczynam wdrażać pomysły, które od lat spisywałam w zeszytach, telefonicznych notatnikach i przez które nie spałam w nocy!

Dziękuję Wam za tą Przestrzeń, która okazała się być bezpieczna nie tylko dla Was i Waszych wspaniałych dzieci, ale również... dla mnie :) Dziękuję Wam za to, że Edukacyjny Handmade to już nie tylko nazwa, jakieś miejsce. To wspaniała, empatyczna Społeczność WSPANIAŁYCH ludzi, których mam zaszczyt "spotykać" każdego dnia!

Dziękuję Wam za TAKĄ wiosnę :)


66 wyświetlenia

Bądź na bieżąco:

  • Facebook
  • Instagram
  • YouTube
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • Black YouTube Icon